Tytuł nieco mylący, bowiem ani Stateczna, ani Szanowny Małżonek przebierać się "halołinowo" zamiaru nie mają, a o innych przebierankach nie ma co trąbić w internetach.
Przebierać się za to mają zamiar kubeczki. Niesamowicie mi się to podoba i w związku z tym ruszyła produkcja ocieplaczy. Więcej na ich temat w kolejnym poście, a teraz tylko mała zapowiedź:
Swoją drogą, pozostając w temacie garderoby, poprosiłam Małżonka, żeby wyprasował mi zieloną spódnicę. Rano wstaję, rozglądam się... spódnica wymięta jak była, tak jest. Za to bordowa bluzka wybitnie prosta, a to jeden z tych cudownych ciuchów, który akurat prasowania nie wymaga, bo doskonale przylega do ciała i śladu zagięć na niej nie ma zaraz po założeniu.
M: [dzwoni do małżonki w poczuciu dobrze wykonanej misji] I jak kochanie, dobrze wyprasowałem?
S.M: A i owszem skarbie, choć prosiłam o zieloną spódnicę, to trzeba ci przyznać, że bordowa bluzka wyprasowana jest dość niesamowicie...
Bo ponoć Małżonka trzeba chwalić, żeby się nie zniechęcił! Bo inaczej wyczuje sytuację i partacząc każdą robotę pozbędzie się wszelkich obowiązków... nie ze mną te numery, może być bordowa bluzka, mam do niej nie wymagające prasowania kraciaste getry! To się nazywa edukacyjna garderoba...
czwartek, 31 października 2013
czwartek, 24 października 2013
Paskudztwo, obrzydlistwo!
Myślałam, że mój Mąż jest mądry i dobry, kocha mnie i
dlatego mi dogadza. Otóż jednak nie. Mój Małżonek postanowił mnie otruć. Tak.
Wstał rano, jakby nigdy nic. Ze zwykłym uśmiechem na twarzy podał mi kawę.
Wyszedł do pracy. Wypiłam kawę i padłam. No, prawie padłam. Ale wewnętrznie
padłam i to się liczy.
Otóż w domu zabrakło mleka. Mój małżonek robiąc mi kawę robi
również poranną porcję mleka modyfikowanego Okruchowi… czy muszę dopowiadać
jakim tropem poszedł chory męski umysł?
Paskudztwo obrzydlistwo!
Niedługo po tym niecnym uczynku (zupełnym przypadkiem)
zdarzyło się tak, że skisło się pomarańczowemu Tymbarkowi. Miałam sok wylać,
doniosłam karton do zlewu, ale Okruch zaczął marudzić, więc czynności nie
wykonałam.
Porzuconym sokiem po powrocie z pracy zainteresował się Mąż…
Porzuconym sokiem po powrocie z pracy zainteresował się Mąż…
Nie powiem, żebym tego nie przewidziała – dlatego chciałam
go nawet uprzedzić, ale zanim zdążyłam, on już wziął solidny łyk…
Istnieje jakaś uczciwość na tym świecie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
